Minimalizm coraz częściej pojawia się w rozmowach o stylu życia. Dla jednych to tylko estetyka wnętrz: jasne kolory, proste formy i mało dekoracji. Dla innych – głęboka filozofia, która zakłada świadome wybory, ograniczanie nadmiaru i skupienie na tym, co naprawdę ważne. Pierwszy krok do minimalizmu często zaczyna się w szafie. Przegląd ubrań pozwala zobaczyć, jak wiele rzeczy leży nienoszonych miesiącami. Wyrzucenie, oddanie lub sprzedanie tego, czego nie używamy, daje zaskakujące poczucie ulgi. Z czasem przenosi się to na inne obszary życia. Podobnie jest z przedmiotami w domu. Szafki pełne „przyda się kiedyś”, szuflady z niepotrzebnymi gadżetami, zakurzone dekoracje – to wszystko tworzy wizualny i mentalny hałas. Minimalizm proponuje, by zostawić rzeczy funkcjonalne lub takie, które naprawdę lubimy i z których korzystamy. Coraz więcej osób przenosi tę ideę także do świata cyfrowego. Porządki w plikach, zdjęciach i aplikacjach potrafią zająć całe popołudnie, ale efekt końcowy jest tego wart. Przejrzysty pulpit, czytelne foldery i ograniczona liczba aplikacji sprawiają, że łatwiej skupić się na pracy, a każda witryna internetowa czy narzędzie, z którego korzystamy, jest tam z jakiegoś powodu – a nie „bo kiedyś pobrałem”. Minimalizm to także świadome podejście do czasu. Zamiast wypełniać grafik po brzegi, warto zostawić miejsce na odpoczynek, spacery, hobby czy zwykłą nudę. To w momentach „nicnierobienia” często przychodzą najlepsze pomysły i rozwiązania problemów, z którymi męczyliśmy się tygodniami. Dla wielu ludzi minimalizm staje się receptą na stres. Mniej rzeczy oznacza mniej sprzątania, mniej decyzji do podjęcia, mniej spraw do ogarnięcia. Zamiast gonić za kolejnymi bodźcami, można wreszcie usłyszeć własne myśli i lepiej rozumieć swoje potrzeby. Nie oznacza to, że trzeba pozbyć się wszystkiego i mieszkać w prawie pustym pokoju. Minimalizm nie jest konkursem: kto ma mniej, ten wygrywa. Chodzi raczej o dopasowanie liczby posiadanych przedmiotów, zadań i zobowiązań do tego, co naprawdę niesie wartość w naszym życiu. Ostatecznie minimalizm można podsumować krótko: mniej rozproszeń, więcej uważności. A to, w zabieganym świecie, bywa bezcenne.